opinie blog facebook kontakt

Menu

Aktualności

Solankowe Psycho-Tropy. Psychologia serca - niedoceniany oręż w walce o zdrowie

Psychokardiologia zwana też psychologią behawioralną lub psychologią serca  jest nowoczesną dziedziną nauki, która integruje tradycyjne biomedyczne podejście do schorzeń układu krążenia z rolą czynników psychospołecznych - dotyczących stylu życia osoby i wzorców zachowań zdrowotnych grupy społecznej, w której jednostka przebywa - w etiologii, leczeniu i rehabilitacji chorób cywilizacyjnych związanych z układem sercowo-naczyniowym. W ciągu ostatnich kilku lat ponownie obserwuje się w środowisku lekarskim wzrost świadomości dotyczącej roli czynników psychospołecznych w powstawaniu, utrzymywaniu, a także wycofywaniu się chorób serca.

Choroby układu krążenia są nadal główną przyczyną inwalidztwa i przedwczesnych zgonów nie tylko w Polsce, ale i na świecie.

Od wielu lat zapadalność na choroby serca, które zwykle mają charakter przewlekły, dominuje szczególnie w krajach wysoko uprzemysłowionych i rozwijających się. W Polsce na zawał serca zapada co roku około 100 tysięcy osób. Pomimo coraz bardziej rozwiniętych i skutecznych metod interwencyjnego leczenia i profilaktyki, choroby układu krążenia są nadal ważnym problemem w aspekcie medycznym, społecznym i ekonomicznym. Objawy choroby często przez lata rozwijają się niewidocznie, podstępnie dla pacjenta i jego rodziny, a ujawniają się w ostrym stadium klinicznym, w sposób gwałtowny i niespodziewany.

Oprócz tradycyjnie znanych czynników ryzyka takich jak wiek, płeć, występowanie choroby w rodzinie czy wysoki wskaźnik cholesterolu, zagrożenie wystąpienia zawału serca wzrasta również z powodu małej aktywności fizycznej, nadciśnienia tętniczego oraz czynników psychospołecznych i osobowościowych. Nie od dziś wiemy, że psychiczne samopoczucie oddziałuje na funkcjonowanie serca poprzez nasze zachowanie, jak również poprzez zmiany zachodzące w systemach regulacyjnych naszego ciała. Dowody naukowe wskazują wyraźnie, że psychologiczne czynniki rzutują w sposób znaczący na pogorszenie jakości życia i mają negatywny wpływ na rozwój i przebieg choroby serca. Określone wzorce przekonań, konstrukty osobowościowe czy nawet nieświadome procesy psychiczne mogą bowiem wpływać na nasze decyzje zdrowotne, takie jak na przykład: wybór diety czy wybór siedzącego lub aktywnego stylu życia. Ponadto dla wielu pacjentów i ich rodzin, zarówno fizyczne jak i psychiczne dolegliwości, stanowią znaczne obciążenie, które wtórnie może prowadzić do wystąpienia i zaostrzania się u nich objawów psychosomatycznych.

DEPRESJA, A SERCE

Współczesne badania potwierdzają, że depresja jest silniejszym predykatorem chorób serca niż  nadciśnienie, podwyższony poziom cholesterolu, cukrzyca czy palenie papierosów, a nawet wcześniej przebyty zawał serca czy udar mózgu. Szczególnie więc występowanie depresji, a także lęku czy zespołu stresu pourazowego może prowadzić do wzrostu powikłań kardiologicznych i w konsekwencji do częstych hospitalizacji i większej śmiertelności. Profesor Robert M. Carney z Washington University School of Medicine, na podstawie badań opartych na dowodach wskazuje, że problemy psychologiczne- w tym szczególnie depresja, lęk i izolacja społeczna- są predykatorami rozwoju chorób układu krążenia i na podstawie wyników prewencyjnych badań psychologicznych u zdrowych, młodych osób można przewidywać u nich zarówno rozwój chorób serca w przyszłości, jak i możliwe powikłania. Depresja zatem może podwoić szanse na rozwój choroby serca i potroić szanse na śmierć osób u których zdiagnozowano problemy związane z chorobami układu sercowo- naczyniowego. Badania wskazują też, że u pacjentów będących pod dobrą opieką lekarską z powodu chorób serca, ale z występującymi u nich problemami psychologicznymi, poziom hormonów stresu był bardzo wysoki, a pacjenci chorzy na serce i z depresją mieli znacząco podwyższone tętno, a także demonstrowali przesadne reakcje na stresory fizyczne i inne psychofizyczne wskaźniki dysfunkcji. Jak zauważył prof. Carney: „To paradoksalne- jeśli spojrzysz na ludzi z depresją, zwykle nie widzisz dużej aktywności. Ale fizjologicznie wydaje się, że są w stanie nadmiernego pobudzenia”. Szukając przyczyny zaburzeń, które prowadzą do arytmii, zawałów i innych kardiologicznych zawirowań optuje się aktualnie, że  odpowiedzialne za to są czynniki związane z zapaleniem i zaburzeniem czynności płytek krwi, które odpowiadają za proces krzepnięcia, a zdecydowanie częściej występują one u osób z depresją.

Depresji u pacjentów kardiologicznych nie należy lekceważyć. Jednak dobrze też wiedzieć, że objawy depresji u pacjentów kardiologicznych odbiegają zwykle od jej klasycznego obrazu i często przybierają tak zwaną postać maskowaną. Wówczas zamiast obniżonego nastroju i anhedonii możemy odnotowywać liczne skargi somatyczne (szczególnie bólowe i związane z funkcjonowaniem układu oddechowego), różne postacie lęku (często tzw. ukrytego, niejawnego), zaburzenia snu, skłonność do dysforii i nadpobudliwość ruchową, zaburzenia funkcji układu pokarmowego i oddechowego oraz nadmierną tendencję do uzależnień od leków (nasennych, p. lękowych) i innych substancji psychoaktywnych.

Depresja u pacjentów kardiologicznych jest trudna do zdiagnozowania i szacuje się, że nawet  u 40-60%  chorych nie jest trafnie rozpoznana  i  z tego powodu są oni  nieodpowiednio leczeni. Dr Heidi  May z  Intermountain Medical Centre Heart Institute w Salt Lake City wskazuje, że już samo rozpoznanie choroby wieńcowej sprzyja pojawieniu się depresji. Prowadzone przez jej zespół badania wskazały na dowody, że depresja pojawiła się u ok. 30 % osób w pierwszym roku od rozpoznania choroby serca , a u około 40% w ciągu pierwszych pięciu lat jej trwania. Tak więc dwa zupełnie różne schorzenia znacząco wpływają na swój wzajemny przebieg- utrudniając lub komplikując  terapię i zwiększając ryzyko śmierci pacjenta.

Naukowcy podkreślają, że u wszystkich pacjentów z chorobą wieńcową, niezależnie od tego od jak dawna chorują, należy regularnie przeprowadzać badania psychologiczne w kierunku depresji. Powinno to stać się w tej grupie pacjentów takim samym standardem, jak okresowa kontrola poziomu cholesterolu we krwi.  

NISKI STATUS SPOŁECZNY, A SERCE

Profesor Karen Matthews  z University of Pittsburgh School odkryła podwyższone ryzyko sercowo- naczyniowe, które stanowi  zwiastun przyszłych chorób serca, u nastolatków żyjących w środowisku o niskim statusie społeczno-ekonomicznym. Według naukowców z jej zespołu- ludzie  o niższym statusie społeczno-ekonomicznym mają mniej zasobów psychologicznych, społecznych i ekonomicznych niż ich lepiej sytuowani rówieśnicy. Zasoby te ulegają dalszemu pogorszeniu w wyniku ciągłego bombardowania ostrymi i przewlekłymi czynnikami stresogennymi, od dyskryminacji poprzez nadmierne obciążenie pracą, aż po przestępczość. Zwiększona reakcja fizjologiczna i niezdrowe zachowania towarzyszące stresowi narażają te osoby na ryzyko chorób serca.

Inne badania wskazują, że czynniki psychospołeczne w pracy, takie jak nadmierne obciążenie pracą, presja czasu, niejednoznaczne role i niepewność w miejscu pracy, a także złe relacje w zarządzaniu pracą powinny być uznawane za samodzielny czynnik ryzyka sercowo-naczyniowego. Niski status społeczno-ekonomiczny może prowadzić do dysfunkcji układu autonomicznego i związanej z nim częstości akcji serca, zwiększonej intensywności klasycznych czynników ryzyka.

GNIEW, WROGOŚĆ A SERCE

Liczne w ostatnich latach badania medyczne i naukowe wskazują, że wściekłość, gniew, wrogość mają istotny związek z występowaniem chorób serca. Badania prowadzone w Finlandii wskazują, że u osób z wysokim wynikiem wrogości -zdefiniowanej jako cecha osobowości naznaczona cynizmem, nieufnością, agresją i gniewem- występowało prawie trzykrotnie większe prawdopodobieństwo śmierci z powodu zaburzeń kardiologicznych, niż u osób o niskich skłonnościach do odczuwania gniewu. Pomiar wrogości może więc stanowić lepszy wskaźnik ryzyka wystąpienia choroby wieńcowej, niż klasyczne czynniki ryzyka. Ichiro Kawaki z Harward School of Public Health wskazuje, że ryzyko zawału serca jest bardzo wysokie u osób, które nie radzą sobie z gniewem i wrogością i lekarze powinni takie osoby standardowo kierować na konsultację psychologiczną. Ostatnie badania oparte na dowodach wyraźnie wskazują, że gniew i wrogość pociągają za sobą wyższe ryzyko wystąpienia chorób serca niż wysoki poziom cholesterolu czy nikotynizm. Tak więc deprecjonowanie i odmowa zajęcia się tłumioną wrogością i gniewem prowadzi do przedwczesnej śmierci wielu ludzi.

Jak podaje J.E Brody, badania przeprowadzone na studentach prawa dowiodły, że ci u których poziom wrogości był bardzo wysoki, byli znacząco narażeni na zawał serca przed pięćdziesiątym rokiem życia i mieli aż czterokrotnie większe ryzyko zgonu w ciągu następnych dwudziestu pięciu lat. Również z badań prowadzonych  w Chapel Hill przez dr Janice Williams wraz ze swoim zespołem wynika , że wśród osób z prawidłowym ciśnieniem krwi, osoby z wysokimi wynikami w skali gniewu trzy razy częściej cierpiały na zawał serca lub nagłą śmierć sercową niż osoby z niskim wynikiem. 

WSPARCIE SPOŁECZNE I IZOLACJA A SERCE

Związek pomiędzy wsparciem społecznym a depresją jest bardzo ważny, ponieważ wykazano, że niski poziom wsparcia społecznego może prowadzić do rozwoju lub nasilenia depresji, natomiast duże wsparcie społeczne stanowi czynnik chroniący chorych kardiologicznych przed przewidywanymi negatywnymi skutkami depresji. Wsparcie społeczne ma istotny wpływ na funkcjonowanie autonomicznego układu nerwowego, a jego brak zwiększa ryzyko wystąpienia miażdżycy, zakrzepicy i arytmii serca.

Prof. Kazimierz Wrześniewski wskazywał, że niski poziom wsparcia istotnie wpływa na przebieg procesu leczenia i rehabilitacji po przebytym zawale serca. Badania, w których udział brali również pacjenci Oddziału Wczesnej Kardiologii w Inowrocławiu wykazały, że wsparcie doświadczane przez pacjenta przyspiesza jego  proces leczenia, hamuje nawroty choroby, likwiduje niekorzystne skutki uboczne, potęguje efekty rehabilitacji, przez co staje się dodatkową pomocą zwiększającą naturalne siły w walce z chorobą, pomagając wrócić do pełni zdrowia. Badania prowadzone przez dr Nancy Freasure- Smith z Johns Hopkins University wykazały, że wpływ depresji na przeżycie choroby zawałowej zależał od postrzegania wsparcia społecznego przez pacjenta. Chorzy z depresją,  którzy czuli, że nie otrzymują wystarczającego wsparcia od przyjaciół i członków rodziny, mieli najwyższy wskaźnik zgonów. Natomiast pacjenci z depresją, którzy zgłosili największe wsparcie, mieli takie same wskaźniki zgonów, jak pacjenci bez depresji. Otrzymywanie wsparcia społecznego od innych ludzi daje nam poczucie bezpieczeństwa, zmniejsza lęk i redukuje stres. Wysoki poziom wsparcia społecznego wpływa korzystnie nie tylko na funkcjonowanie układu krążenia, ale również na działalność układu neurohormonalnego i odpornościowego. Badania też wskazują na fakty, że wysoki poziom wsparcia społecznego zwiększa skuteczność działań prozdrowotnych. Osoby otoczone miłością i zainteresowaniem społecznym mają pozytywne relacje interpersonalne, częściej uprawiają aktywność fizyczną, lepiej śpią, utrzymują zdrową dietę,  rzadziej palą papierosy i nie wykazują problemów uzależnieniowych.  

STRES A SERCE

Prof. David S. Kranz z Uniwersytetu Stanowego Utah dokonał przeglądu dowodów, które zebrał on i inni naukowcy wykazując, że zarówno przewlekły, jak i ostry stres może negatywnie wpływać na pacjentów z chorobą wieńcową. Badania wskazują, że silne stresory psychiczne mogą same wywoływać ostry zespół wieńcowy. Do stresorów tych należą osobiste negatywne zdarzenia życiowe. Wymienia się zwykle takie wydarzenia, które skutkują silnymi i negatywnymi emocjami- jak  np. nagła śmierć bliskiej osoby, rozwód czy separacja z małżonkiem lub utrata pracy. Stres powoduje aktywację układu podwzgórze- przysadka- nadnercza z dysfunkcyjnym wydzielaniem kortyzolu i serotoniny, występuje wówczas podwyższone stężenie  CRP, cytokin zapalnych i fibrynogenu. Negatywne emocje mogą powodować zaburzenia metaboliczne i lipidowe, otyłość i obturacyjny bezdech senny. Prof. D. Krantz stwierdził, że to, co zaskakuje go w badaniach na przestrzeni lat, to fakt, że stres psychiczny jest tak potężny, jak nadmierny wysiłek fizyczny, który wyzwala niedokrwienie. Wczesna diagnoza zagrażających czynników psychospołecznych u pacjentów predysponowanych do chorób układu krążenia oraz holistyczne podejście do problemów pacjenta w procesie leczenia i rehabilitacji mogą przyczynić się do znaczącej poprawy samopoczucia chorego oraz zwiększyć jego szansę na aktywne życie osobiste, rodzinne i społeczno-zawodowe.

Opieka nad pacjentem w światowych programach rehabilitacji ma charakter kompleksowy, bowiem zaangażowany jest w nią zespół specjalistów, w skład którego wchodzą: kardiolog, psycholog, dietetyk, zespół rehabilitantów i personel pielęgniarski. W rehabilitacji kardiologicznej ważną rolę odgrywają zarówno ćwiczenia fizyczne czy właściwa terapia farmakologiczna, jak również terapia psychologiczna, leczenie dietetyczne, edukacja na temat chorób układu krążenia oraz modyfikacja przez pacjenta dotychczasowego stylu życia. Każdy pacjent jest inny i dlatego schemat rehabilitacji powinien być opracowywany dla każdego chorego indywidualnie, z dostosowaniem do jego potrzeb i możliwości. Specjaliści pracujący na co dzień z pacjentami kardiologicznymi kierują się przeświadczeniem, że poprzez holistyczne spojrzenie na somatyczny problem- zarówno ze strony biologicznej, fizycznej, jak i psychologicznej- można wdrożyć odpowiednie leczenie i programy rehabilitacyjne, które będą miały duże szanse powodzenia w prewencji pierwotnej i wtórnej chorób serca, tak by pacjenci mogli wprowadzać korzystne zmiany życiowe i w umiejętny sposób potrafili sobie radzić z dolegliwościami związanymi z chorobą układu sercowo - naczyniowego.

Więcej ciekawych artykułów z zakresu psychologii przeczytasz w zakładce: PORADNIK PSYCHOLOGICZNY

[02.06.2020 r., mgr Renata Buczyńska specjalista psycholog kliniczny]